2008-02-11 10:38:09
Powrót na łono bloga mego
postanowiłam powrócić. z niczym szczególnym powracam, tzn nie jakaś odmieniona, super fajna i wogóle, tylko zwykła, tak ajak wczesniej. niestety. nadal mam kłopoty z nauką, ale coś tam dziubie. nie wiem skąd one mi się wzięły. nie rozwiązałam dotąd tej zagadki. wywalczyłam jednak sobie czas w pracy na nauke, nie będę się poświęcała pracy (szkoda ze tak późno na to wpadłam) bo niby po co? chociaż to troche bardziej skomplikowane. bo prace mam fajną. pracuję w szpitalu, jestem laborantką, nie badam jednak krwi i kupek, bo to nudne, udało mi się dostać do zakładu anatomii, zajmuję się tkankami, robie superfajne badania IHC, IF i pare innych, czasem nawet sale sekcyjną odwiedze;) kiedyś był to szczyt moich marzeń, ale jak wiadomo apetyt w miare jedzenia rośnie. no i mi urósł. wymysliła to w sumie moja pani doktor po częsci. jak wracałam z nią po sekcji zapytała "a czemu ty na med nie pójdziesz?" wiec ja jej mówie ze za cienka jestem, i ze już od matury to sporo minęło czasu, na co o na: a co to ma do rzeczy? ile czasu od matury? a za cienka nie jesteś. i mi wtedy urosły skrzydełka (bo ta pani doktor 15 lat wykładała na am, więc na dydaktyce to się troche zna chyba) no i tak postanowiłam ze będe zdawac. tak wyglądał początek.
a teraz.... no własnie. a teraz siedze jak placek. ale chyba nie potrzebnie. Aga kiedyś na swoim blogu napisała coś w stylu ze żeby nie przejmować się tym ze czas mija, tylko robić to co się zamierzało, bo nawet jesli się nie uda to czas i tak upłynie. więc ja tak robię. nawet kiedy się potykam, to i tak wracam do ksiązek i swojego celu. czasem mam dość, czasem widze swoją słabizne (w przestrzeganiu planu nauki np) ale wracam i siedze na dupie i się ucze. nie jest to do pozazdroszczenia, wyglądam koślawo zapewne, nie jak ludzie stworzeni do ksiązek, kochający nauke, wiedzę, ja niby kocham, ale wybiórczo;)
przytłaczają mnie te ryzy (mój umysł jest ścisnięty wtedy, nienawidzę tego) duszę się jak mam robić zadania o jakich rąbanych kulkach i wałkach na rówi pochyłej czy czymś takim. nudne to jest, nie widzę piękna tej wiedzy, denerwują mnie sformułowania na temat rzucania kulek do góry, w dół czy w bok jakby to miało jakieś znaczenie.
Podziwiam tych, którzy potrafią opanować swój bunt wewnętrzny i siedzieć i zagłębiać się w takie rzeczy.
Mnie gubi to ze ja to muszę takim kosztem robić. Nie znałam się z tej strony. bo kiedyś to bym chyba i iliady na pamięć się nauczyła a tu paru wzorów nie moge, bo wiecznie je zapominam... masakra
c.d.n.
skomentuj (4)
2007-11-21 10:25:13
Cięzko ale jakoś leci
nie pisze bo po prostu nie mam o czym. Zmagam się ciągle ze sobą, z tym żeby siedzieć nad książkami, i trzymać w garści myśli, bo ciągle gdzieś mi odlatują, masakra. Skupienie i koncentracja to jakiś cud dla wybrańców. Tzn skupienie dłuższe niż 3 czy 5 minut.
Jestem głąbem chyba po prostu. Mam różne myśli i wątpliwości... juz sama nie wiem co chce, a ta niewiedza nie powinna mieć miejsca. Ja chyba mam problemy psychiczne. Bo żeby nie móc się skupić!!!??? to są śmiechy jakieś normalnie. cyrk. i nie wiem co z tym począć... czytam czasem 4 linijki tekstu w ksiażce po sześć razy bo nie wiem o czym było;/
jedyna rzecz z której jestem dumna to taka ze ucze się dystansu, i się chyba troche nauczyłam już;)) źle mi jest kiedy jestem takim zaaferowanym czuiradłem które wiecznie COŚ i któremu wiecznie COŚ. To masakra. ucze się tego ze "to moja udręka ze chce coś wiedzieć teraz na pewno", nie nie musze wiedzieć wszystkiego i na wszystko mieć wpływ. A raczej nie powiennam mieć wpływu na wiele rzeczy i to jest super cudowne. Mam mieć wpływ tylko na to co mnie naprawde dotyczy (nie tylko że mi się wydaje że mnie dotyczy). W ignorancji siła.
skomentuj (4)
2007-10-09 10:12:44
Zapowiada się
nic ciekawego. Każdy dzień taki sam. Tylko inna partia materiału do nauczenia, a ja nadal zardzewiała. Gdzie się podział mój sprawny umysł z którego byłam dumna??? (i woziłam się czasem, do czego wstyd mi się teraz przyznać) pokarała mnie Bozia za to. I zabrała.
skomentuj (3)
2007-10-08 13:02:58
Od rana zasuwam jak żuczek
a raczej jak ślimaczek... nigdy nie szła mi nauka tak wolno, co się ze mną dzieje??? zardzewiałam? kurde co tu zrobić zeby to tak mozolnie nie szło, od rana siedze nad izotopami, ile można;/ jakiś dopalacz by się przydał;)
skomentuj (0)
2007-10-07 17:07:27
Wracam do siebie;)
chyba. tzn. powoli ale raczej wracam. Dostałam drugą szanse - udało się to co planowałam;) W piątek o 21.15 zaczynam zajęcia z moim ulubionym panem G. ;)))taki mały powrót do przeszłości, z tym że ja troche mądrzejsza;))
a więc do piątku mam do przerobienia kinematykę i dynamikę, oraz początek chemii az do budowy atomu (której nienawidze). Nudne to moje życie. I miejmy nadzieję ze takie własnie będzie az do przyszłego października;))
skomentuj (0)
2007-10-05 13:04:50
Do pracy rodacy!;)
pozytywne myslenie czyni cuda...;) myslałam, myslałam i wymysliłam;) nie powiem co, ale mam ogromną nadzieję ze sie powiedzie;)
wiem co jest dla mnie najwazniejsze, wiem co mnie jważne ale wazne i wiem co moge mieć gdzieś;) tym oto miłym akcentem kończe dzisiejszą notkę aby móc robić to co ważniejsze;))
skomentuj (0)
2007-10-04 08:21:09
Pracowity dzień czas zacząć;)
oczywiście nie mówi się hop przed zachodem słońca, ale mam nadzieję i będe się starała aby dzisiejszy piękny dzień był pracowity, nie ogarne całych zaległości naraz, ale jakąś część da sie zrobić. Tak to jest jak się ma nasrane w głowie-jakby mało mi było obowiązków to musiałam sobie zaległości dołożyć. A co. Głupota nie boli.
skomentuj (1)